Liście dębów - Podróże i Zwiedzanie | grandmet-wloclawek.pl

Liście dębów

O rozwoju liści dębów decydują natomiast temperatury późnowiosenne, które od 1980 roku wzrosły o 2°C. W ciągu tysięcy lat ewolucji te trzy gatunki zsynchronizowały swe cykle życiowe, opierając się na wymienionych zjawiskach pogodowych. Ale ocieplenie klimatu zmieniło je do tego stopnia, że stare zasady przestały obowiązywać. Zwierzęta migrujące, które pokonują bardzo duże odległości, stawiają czoło nie lada wyzwaniom. Muszą korzystać ze zjawisk charakterystycznych dla jednego środowiska, aby we właściwym czasie rozpocząć migrację do innego. W przypadku ptaków wędrownych przybycie na tereny lęgowe może wymagać dokładnego określenia terminu odlotu z zimowisk. Ale zjawiska zachodzące w miejscach zimowania niekoniecznie muszą odzwierciedlać zmiany, jakie nastąpiły na obszarach gniazdowania, szczególnie jeśli letnie i zimowe rejony bytowania dzielą tysiące kilometrów.

Klimat nie zmienia się bowiem w takim samym stopniu na całej planecie. W tropikach na przykład, w porównaniu z terenami o klimacie umiarkowanym, prawie wcale nie odnotowano ocieplenia. Zróżnicowany wpływ wzrostu globalnej temperatury na El Niño i inne podobne zjawiska klimatyczne zamazuje obraz jeszcze bardziej. Ponadto temperatury w tropikach nie są silnie skorelowane z temperaturami w rejonach o klimacie umiarkowanym, toteż wiele ptaków nie kieruje się zjawiskami klimatycznymi przy wyborze terminów odlotów z zimowisk położonych w strefie tropikalnej. Daty te determinuje długość dnia, a na to globalne ocieplenie nie ma oczywiście wpływu. Ptaki te są zatem zagrożone, ponieważ na znajdujące się w klimacie umiarkowanym tereny lęgowe przybywają w nieodpowiednim czasie. Według Christiaana Botha z Rijksuniversiteit Groningen w Holandii ofiarą takiego niedostosowania między warunkami klimatycznymi panującymi w miejscu gniazdowania i zimowania jest prawdopodobnie muchołówka żałobna, która pokonuje z tropikalnej zachodniej Afryki do De Hoge Veluwe trasę 5000 km.

Podobnie jak bogatki muchołówki te karmią pisklęta gąsienicami, których szczyt liczebności wypada dwa tygodnie wcześniej niż 20 lat temu. Przybywają natomiast na tereny lęgowe praktycznie tego samego dnia co w roku 1980. W artykule, który ukazał się w Naturę w 2001 roku, Both i Visser zauważają, że dla muchołówek sygnałem do opuszczenia Afryki jest długość dnia, co tłumaczy, dlaczego czas ich przylotu się nie zmienia. „Zasada, którą się kierują, przestała mieć charakter adaptacyjny” zauważa Both. Ptaki kompensują to, skracając czas odpoczynku po przylocie do Holandii. Przerwa pomiędzy przybyciem na miejsce a przystąpieniem do lęgu skurczyła się od 1980 roku o 10 dni. Ale i to nie wystarcza, by zdołały wydać potomstwo w okresie najwyższej liczebności gąsienic. Obecnie tylko te muchołówki, które przybywają jako pierwsze, wychowują całkowicie zdrowe pisklęta. Potomstwo pozostałych ma niedowagę i przeważnie nie wraca w następnym roku, aby się rozmnażać. Ptaki przestały gniazdować w lasach, w których gąsienice pojawiają się najwcześniej.


Tagi: zwierzęta, klimat, temperatura
Katalog podstron